Stawy, jeziora i rzeki pokryte lodem to nie tylko piękny widok, ale przede wszystkim niebezpieczeństwo dla osób, które próbują po nim chodzić. Zalegający śnieg potrafi być bardzo zdradliwy, ponieważ pod jego warstwą trudno ocenić zagrożenie i nie widać grubości tafli. Przekonała się o tym wczoraj 46-latka, pod którą w niedzielę na zbiorniku wodnym w Sielpi załamał się lód. Do zimnej wody wpadł też jej pies.
Na szczęście kobieta jeszcze przed przyjazdem służb ratunkowych sama wydostała się na brzeg i tam oczekiwała na pomoc. Przybyły na miejsce zespół ratownictwa medycznego zbadał 46-latkę, która nie odniosła obrażeń w wyniku tego zdarzenia. Psu też nic się nie stało.
Tym razem szczęśliwie skończyło się jedynie na mroźnej kąpieli, jednak sytuacja taka jak ta mogła zakończyć się tragicznie. Dlatego po raz kolejny przypominamy o niebezpieczeństwie związanym z wchodzeniem na lód.